Cook for Me
Three hundred and sixty five
Seventeen hours a day.
Ring the bell and come in. Everything's changing every day and it's always
quite warm in here.
Ring the bell and come in. Climb the steps and come see me.
The world on you depends our life will never end
gotta wave your hand.
Sacrifice your body to make the play.
Noc. Maz spi z zona w lozku, gdy nagle budzi ich glosne lup lup lup w drzwi. Przewraca sie na bok i patrzy na zegarek - trzecia w nocy.
"Kurde, nie bede sie o tej porze z wyra zrywal", mysli przewraca sie z powrotem.
Slychac glosniejsze lup lup lup.
- Idz otworz, zobacz kto to, - mowi zona.
No wiec zwleka sie polprzytomny i schodzi na dol (mieszkaja w domku). Otwiera drzwi, a na progi stoi facet, od ktorego jedzie alkoholem:
- Dobry wieszor, - belkocze. - Szy mochby pan mnie popchnac?
- Nie, spadaj facet, jest trzecia w nocy. Wywlokles mnie pan z lozka,- warczy maz i zatrzaskuje drzwi. Wraca do zony i mowi co zaszlo.
- No co ty, jak mogles? - mowi zona. - A pamietasz, jak nam sie wtedy zepsul samochod, kiedy jechalismy odebrac dzieci z kolonii i sam musiales pukac do kogos, zby nam pomogl? Co by sie wtedy stalo, gdyby tez ci powiedzial, zbys spadal?!?!?!?
- Ale kochanie, on byl pijany!
- Niewazne, potrzebuje pomocy.
No wiec maz jeszcze raz zwleka sie z lozka, ubiera sie i schodzi na dol.
Otwiera drzwi, ale z powodu ciemnosci nic nie widzi, weec wola:
- Hej, czy nadal trzeba pana popchnac?
Z ciemnosci dochodzi glos:
- Taaaa...
Ale poniewaz nadal nie potrafi zlokalizowac faceta, krzyczy:
- Gdzie pan jest?
- W ogrodzie, na hustawce...
Losowe piosenki:
Agua
It's Hard Enough Knowing
Frequency Nine
Rest Of My Life
Black
Anthropomorphia
WASN'T THAT A TIME